Fundacja KOS - logo powiększpomniejsz
o nas nasze misje archiwum władze i statut OPP panteon kontakt publikacje i opracowania

Przemówienie Ryszarda Kaczorowskiego
b. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
na pogrzebie śp. Józefa Garlińskiego

Żegnamy dziś śp. Józefa Garlińskiego, Człowieka wielkiego serca i charakteru, osobę wybitną, stworzoną do działalności publicznej.
Świętej Pamięci Zmarły – Kadet, Oficer Szwoleżerów, Żołnierz Armii Krajowej podejmował się zadań trudnych, grożących często utratą życia.
Dzięki Opatrzności i nieugiętej postawie przeżył obóz oświęcimski nie tylko niezłomny duchowo, ale także z piękną kartą działalności konspiracyjnej w obozowej organizacji niepodległościowej.  Walczył o Polskę w obozie, gdzie już tylko samo przetrwanie było czynem niezwykłym.
Józef Garliński należał do pokolenia, które wychowane w dwudziestoleciu niepodległej Rzeczypospolitej, przygotowywało się do przejęcia odpowiedzialności za losy Państwa Polskiego, odrodzonego po latach zaborów.
Urodzony w Kijowie, wyniósł z domu rodzinnego patriotyzm i umiłowanie mowy polskiej.  Znakomicie się nią posługiwał.  Piórem i słowem przekazywał prawdę o Polsce i naszym udziale w zwycięstwie aliantów w drugiej wojnie światowej.  Jego książki wojenno-historyczne, a szczególnie „Oświęcim walczący”, tłumaczone były na wiele języków.
Był również znanym i cenionym prelegentem.  Odczyty Józefa Garlińskiego wygłaszane w Anglii i innych krajach, odznaczały się zawsze piękną formą i starannym przygotowaniem. Wnosił do życia publicznego swoją wiedzę i doświadczenie, przodując emigracji ideowo-niepodległościowej.  Przez całe swe życie na obczyźnie był nieocenionym  działaczem społecznym.  Od Koła Armii Krajowej, poprzez SPK i POSK, do Związku Pisarzy Polskich, któremu przewodniczył przez wiele lat.
Obdarzony wybitnym talentem przekonywania do swoich racji, był osobą wzbudzająca zainteresowanie i reakcję słuchaczy.
W życiu osobistym należał natomiast do ludzi, którzy jak mówią najlepiej czują się w rodzinie.
Odzyskanie przez Polskę wolności i suwerenności przyjął Józef Garliński z radością.  Nie szczędził sił i czasu, by odpowiadać na zaproszenia z kraju, gdzie swoimi wykładami uzupełniał wiedzę historyczną rodaków zarówo na uniwersytetach jak i w jednostkach wojskowych.
Odszedł od nas Człowiek prawy, na którym zawsze można było polegać.  Swoim postępowaniem zasłużył na pamięć i szczere uznanie dla roli jaką spełniał wśród nas.
W czasie uroczystości nadania Nagrody Nobla Henryk Sienkiewicz powiedział m.in.:

„W każdym społeczeństwie są geniusze,
Skupiające w sobie ducha narodu.
Oni reprezentują jego charakter w oczach świata.
Pielęgnują wspomnienie przeszłości narodu,
By natchnąć Go nadzieją na przyszłość”

Tymi słowami żegnam śp. Józefa Garlińskiego z głębokim przekonaniem, że życiem swoim i działaniem dobrze zasłużył się Ojczyźnie.
Synowi Panu Jarkowi i Całej Rodzinie składam wyrazy szczerego współczucia.

Londyn,  [Data??] 

 

 

Wystąpienie Ryszarda Kaczorowskiego
b. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
z okazji odsłonięcia
tablicy śp. Józefa Garlińskiego
w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej
na Cmentarzu Wojskowym w  Warszawie

odczytane 29 listopada 2007 przez Jana Kossakowskiego

 

To już dwa lata, jak nie ma wśród nas prof. Józefa Garlińskiego, Człowieka wielkiego serca i charakteru, osoby wybitnej i tak dobrze zasłużonej Ojczyźnie!
A im bardziej oddalamy się w czasie od londyńskiego pożegnania Świętej Pamięci Zmarłego – tym bardziej dostrzegamy poniesioną stratę. 
Odsłaniając dziś tablicę Józefa Garlińskiego w Panteonie  Żołnierzy Polski Walczącej na Cmentarzy Wojskowym w Warszawie podkreślamy szczególnie Jego walkę i wojenną służbę Polsce jako Rotmistrza Szwoleżerów we wrześniu 1939, współzałożyciela Muszkieterów, Oficera KG Armii Krajowej oraz więźnia Pawiaka i Auschwitz.  Walkę tę i służbę prowadzoną właśnie tu - w Polsce.  Podejmował się wtedy zadań trudnych, grożących często utratą własnego życia, ale i chroniących życie innych żołnierzy czy współwięźniów.
Dzięki Opatrzności i nieugiętej postawie przeżył obóz oświęcimski nie tylko niezłomny duchowo, ale także z piękną kartą działalności konspiracyjnej w obozowej organizacji niepodległościowej.  Nie przerwał bowiem walki o Polskę w warunkach, gdzie już tylko samo przetrwanie było czynem niezwykłym.  Mógł potem swoim życiem dawać świadectwo prawdzie i bronić dobrego imienia Polski na całym świecie.
O Polskę walczył także piórem i słowem; przekazywał wiedzę o Polsce i naszym udziale w zwycięstwie Aliantów w drugiej wojnie światowej; opublikował na ten temat wiele książek wojenno-historycznych po polsku i w językach obcych, opartych o rzetelne studia archiwalne. Był również znanym i cenionym prelegentem, obdarzonym wybitnym talentem przekonywania do swoich racji. 
Po odzyskaniu przez Polskę wolności i suwerenności nie szczędził sił i czasu, by odpowiadać na zaproszenia z kraju, gdzie swoimi wykładami zarówno na uniwersytetach jak i w szkołach oraz jednostkach wojskowych uzupełniał wiedzę historyczną rodaków, odkłamywał ją i wypełniał białe plamy.
Przez całe swe życie politycznego emigranta pozostawał nieocenionym działaczem społecznym.  Od Koła Armii Krajowej, poprzez SPK i POSK, do Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, któremu przewodniczył przez wiele lat. 
Odszedł od nas Człowiek prawy, na którym zawsze można było polegać.  Swoim postępowaniem zasłużył na pamięć i szczere uznanie dla roli jaką spełniał wśród nas, a gdy nas już nie stanie pozostanie dzieło i ta honorowa tablica pośród najlepszych synów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

SPK      Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii
POSK   Polski Ośrodek Społeczno Kulturalny w Londynie

 

bv Joseph Garlinski

Doktora Józefa Garlińskiego poznałem stosunkowo późno, znacznie później niż liczne grono Jego wiernych czytelników… i adwersarzy, a nastąpiło to w dość szczególnych okolicznościach. 
Kończył się rok 1994 i zbliżała się właśnie 50. rocznica Konferencji Jałtańskiej.  Nowo powołany Uniwersytet Opolski zamierzał zorganizować z tej okazji poważną sesję naukową Jałta z perspektywy półwiecza z udziałem czołowych historyków, a także niepodległościowych działaczy i to reprezentujących możliwie różne środowiska, a nawet opcje polityczne.  Był to jeszcze czas, gdy chętnie siadano do wspólnego, nie tylko okrągłego stołu, a dyskusje miały przede wszystkim merytoryczny charakter.  Temat zresztą nie był kontrowersyjny.
Ambicją profesora Stanisława Nicieji, jako inicjatora konferencji, a ówczesnego dyrektora Instytutu Historycznego U.O. było wzbogacenie krajowego grona uczestników - do którego zaproszono m.in. profesorów Krystynę Kersten, Dorotę Simonides, Wojciecha Roszkowskiego i Mariana Marka Drozdowskiego – o przedstawicieli emigracji wojennej.  Wybór padł na Ryszarda Kaczorowskiego, Jana Nowaka – Jeziorańskiego i Józefa Garlińskiego.  Zanim jednak wystosowano odpowiednie zaproszenia trzeba było pokonać PRL-owską jeszcze poprzeczkę – pokrycia kosztów przylotu do Polski, co ciągle nie kwalifikowało się do budżetu tego rodzaju konferencji.  O ile wiem Jan Nowak – Jeziorański rozwiązał tę sprawę we własnym zakresie, bardzo niezręcznie byłoby natomiast oczekiwać tego od brytyjskich emerytów. Stąd prof. Nicieja zwrócił się do mnie o pomoc, wiedząc, że podtrzymuję kontakty z różnymi brytyjskimi i emigracyjnymi organizacjami pozarządowymi, jeszcze z czasów stanu wojennego i mojej służby w Komitecie na Piwnej .  Ułatwiły mi one nawiązanie bezpośredniej korespondencji, jednak pomocy materialnej przyszło szukać z innej strony.
Byłem wtedy honorowym przedstawicielem brytyjskiej organizacji dobroczynnej British Executive Service Overseas, działającej od 25 lat na całym świecie. Organizacja ta w ramach pomocy krajom Europy Środkowej i Wschodniej, od roku 1990 wysyłała tam swoich ekspertów – wolontariuszy, by wspomóc transformację ustrojową i gospodarczą,.  Większość misji dotyczyła spraw ekonomicznych, takich jak nauczanie zapomnianych od przedwojennych czasów reguł gospodarki rynkowej, kreowania SME   czy restrukturyzacji i prywatyzacji gigantów przemysłowych, ale ważną przeszkodą w tych i analogicznych procesach była konieczność wyzbycia się mentalności - jak to trafnie określał ks. Józef Tischner - homo sovieticus.
I tu udało mi się przekonać kierownictwo BESO, że misje w Polsce trzeba wzbogacić także o wpływanie na zmiany świadomościowe, w tym o odkłamywanie historii, bo tu spustoszenia były kolosalne.
W ten sposób pierwszy krok został zrobiony, a wpisanie Wybitnych Specjalistów na listę Wolontariuszy BESO stanowiło już prostą formalność.
Tak więc obaj panowie przez 10 październikowych dni 1994 roku nosili tytuł i pełnili funkcję BV (BESO Volunteer), co zresztą – szczególnie w przypadku prof. Garlińskiego powtórzyło się jeszcze wielokrotnie.
Nasza osobista znajomość z Profesorem zaczęła się na lotnisku Okęcie, a pierwszy cały jej dzień był pełen wrażeń.  Zaczęło się anglosaskim zwyczajem od przejścia na ty, czemu sprzyjała niewielka między nami różnica wieku. Potem nastąpiła długa wspólna jazda pociągiem, ożywiana licznymi wizytami przechodzących korytarzem pasażerów, zadziwionych tak niecodziennym, „emigracyjnym” składem naszego przedziału.  Ale największe emocje budziły ujawniane w trakcie dyskusji różnice w postrzeganiu niedawnej rzeczywistości pomiędzy typowymi emigrantami, a jak by ich nie nazwać tubylcami, poddanymi – jeśli nie podczas całego życia, to przynajmniej znacznej jego części - wymyślnemu systemowi indoktrynacji.   Najostrzejsza różnica zdań występowała pomiędzy Janem Nowakiem – Jeziorańskim a red. Oleną Skwiecińską z ”Gazety Wyborczej”, którą zaprosiłem do pomocy przy pilotowaniu naszych szacownych gości. Tak więc świadomościowe skutki Jałty zaczęły się już objawiać na trasie z Warszawy, jednak wszelkie różnice zostały zniwelowane na powitalnej kolacji dla VIPów, gdy Józek (G) i Janek (N-J) - dotąd sceptyczni w stosunku do siebie - po raz pierwszy odbyli tak bezpośrednią i szczerą rozmowę, porównali swoje zbliżone daty urodzenia… a w końcu przestali się na siebie boczyć i mówić do siebie bardzo formalnie per pan.
Początkowo Józefa Garlińskiego, jako historyka znałem jedynie z niektórych Jego publikacji książkowych, w miarę jednak kolejnych misji BESO, gdy prowadził wykłady i warsztaty dla wojska, studentów, uczniów poznawałem Go bliżej, jako dydaktyka i celnego polemistę.  Był gorącym orędownikiem wejścia Polski do Unii Europejskiej i wykorzystywał każde spotkanie, by podkreślać korzyści i dezawuować fałszywe lęki, szczególnie przed utratą suwerenności. 
Dużo i często mówił o polskim udziale w drugiej wojnie światowej, i to w różnych aspektach. Młodzież szczególnie zainteresowana była Jego osobistymi doświadczeniami: wywiadem Armii Krajowej oraz ruchem oporu w Auschwitz.  W tej ostatniej sprawie wiele było do odkłamania, bo przez lata reżimowa propaganda kryła właściwych bohaterów za swoimi, fałszywymi, kreowanymi na doraźny użytek.  Nie tylko zresztą kryła, lecz w skrajnym przypadku doprowadziła także do fizycznej likwidacji i prawie zupełnego wymazania z powszechnej pamięci.   
Gdy wiek i stan zdrowia uniemożliwiały nam dalekie wyprawy po Polsce, niektóre szkoły organizowały autokarowe wypady do Warszawy, których punktem centralnym było spotkanie z Profesorem, przeważnie w budynku PASTY, w gościnnym Światowym Związku Żołnierzy AK, którego był honorowym członkiem.
Od tamtej pory każdy Jego przyjazd do Polski, czy to w ramach kolejnej misji BESO czy prywatny łączył się z przyjacielskim spotkaniem, czasem w liczniejszym gronie dawnych i nowych przyjaciół. 
Z tych dawnych przyjaciół najbliższy Mu był niewątpliwie Kazimierz Leski, jeszcze z czasów Muszkieterów, jednej z pierwszych formacji konspiracyjnych, z którą w roku 1941 wszedł pod komendę ZWZ, a potem AK.  Obaj dostali przydział do Komendy Głównej AK. I choć wkrótce drogi ich na wiele lat losowo się rozeszły, pozostali wierni tej samej przysiędze.  To Long   wzruszająco oddał hołd Bradlowi  na Powązkach w maju 2000 roku,  zaledwie tydzień po powrocie do Londynu z ostatniej swojej misji BESO, podczas której dwaj przyjaciele zdążyli jeszcze spotkać się po raz ostatni, tym razem już w szpitalu… i pożegnać.
Ale Long pamiętał nie tylko o przełożonych i dowódcach.  Także o podkomendnych na swoim trudnym odcinku walki z niemieckim okupantem.  Pamiętam Jego troskę, gdy zmarła w Australii Marysia Haschek (z domu Adamska) Jego łączniczka jako oficera KG AK odpowiedzialnego za łączność z więźniami gestapo, którą zwerbował i polecił dać się z kolei zwerbować okupantowi na strażniczkę więzienną na Pawiaku. Tę niebezpieczną służbę pełniła wzorowo, ale mało nie przypłaciła życiem podczas Powstania Warszawskiego, gdy któryś z dawnych więźniów rozpoznał w niej strażniczkę w niemieckiej służbie, a nikt z otoczenia nie wiedział o jej ściśle tajnej misji. Groziło jej rozstrzelanie. Na szczęście obroniła się sama, bo Long był już wtedy w Auschwitz.  Tym bardziej teraz tak bardzo zależało Mu na obronie dobrego imienia swojej podkomendnej!
W czasie naszych długich rozmów, czy to w Warszawie, czy w Londynie, gdy gościłem na 94 Ramillies Road , poruszaliśmy zarówno sprawy wielkie jak i całkiem drobne, czasem wręcz ciekawostki.
Szybko zauważyłem, że Józek ma sceptyczny umysł badacza, ale także rogatą raczej duszę. 
Pierwsze rzutowało na warsztat historyka, bardziej oparty na rzetelnych kwerendach archiwalnych, niż na relacjach Oral History z całym ich nieodłącznym subiektywizmem. Swoje studium archiwalne przed napisaniem „Szwajcarskich dróg” przykładowo relacjonował na wykładzie w Stowarzyszeniu Archiwistów Polskich na terenie Archiwum Akt Nowych w Warszawie.  Byłem niewątpliwie także jednym z beneficjentów tego nauczania, a kontakt nawiązany wtedy z AAN służy mi do dziś.  Dziękuję Ci Józku za to!
Drugie stwarzało dystans otaczającego środowiska i opinię osoby trudnej do współpracy, ale w gruncie rzeczy wynikało z krytycznego stosunku historyka do polskiej emigracji XX wieku, której – mimo znacznej liczności – wzbraniał się przypisywać atrybut Wielkości.  Pozostawmy tę ocenę historii!
A swoją misję widział nie tylko we wzbogacaniu wiedzy tych grup w kraju, do których zdołaliśmy dotrzeć, ale i vice versa.  Utrzymywał bliskie kontakty z krajowymi kręgami literatów organizując ich spotkania na terenie Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, którego był długoletnim prezesem.  Najbardziej znamiennym jednak przykładem niech będzie zorganizowanie w POSKU wykładu Leszka Balcerowicza. W części towarzyskiej – zakończonej kolacją w gronie emigracyjnej elity z Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim – sukces był pełny.  Sądząc jednak z „gatunku” pytań zadawanych przez słuchaczy oraz relacji, która ukazała się w lokalnej polskiej prasie, przekaz Leszka Balcerowicza, poparty przecież udaną walką z inflacją, nie znalazł tam uznania.  Widać, zabrakło słuchaczom paroletniego obcowania z butelkami octu na półkach sklepowych!
Może właśnie jak nikt inny z Emigracji potrafił Profesor docenić fundamentalną rolę Solidarności w wybiciu się na niepodległość, a także wybitnych jednostek, które licznie ujawniły się w kraju w tym historycznym procesie.  I to takich postaci, które 250 lat temu zasłużyłyby na jedyny w swoim rodzaju medal  Sapere Auso.
A tych mądrych i odważnych oceniał według ewangelicznej zasady po owocach ich poznacie je  ,  nie bacząc zbytnio na kręte polskie drogi zdobywania się na odwagę i dochodzenia do mądrości.
Gdy Go w gorączce roku 1996 zapytałem, co sądzi o lustracji, odpowiedział:
- Mój Drogi, (bo tak się do mnie zwracał), po zaborach nie było lustracji!
Dobrze to sobie zapamiętałem.
Dziękuję Ci i za to !

Jan Kossakowski


Potoczna nazwa Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom, którego siedzibą był warszawski Klasztor Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, przy ul. Piwnej 9/11.

Symbol małych i średnich przedsiębiorstw, od angielskiego Small and Medium (size) Enterprise.

Long - konspiracyjny pseudonim kpt. Józefa Garlińskiego, niewątpliwie nawiązujący do Jego wzrostu.  Stanowił on pendant do pseudonimu Short, znacznie niższej małżonki Eileen Garlińskiej.

Bradl – konspiracyjny pseudonim kpt. Kazimierza Leskiego

Domowy adres Józefa Garlińskiego w Londynie

Sapere Auso, wg Horacego – Temu, który odważył się być mądrym – dewiza medalu ustanowionego przez Stanisława Augusta ku czci Stanisława Konarskiego.

Mt 7, 16